Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Op.Time cz.5: Przesłuchanie

Op.Time cz.5: Przesłuchanie

- Mam tego dość - pomyślała Bear siedząc przy barze w zacienionym ,nocnym klubie "Rozkosz".Oparta jedną ręką o blad baru, drugą kurczowo zmęczoną już nieco ręką, dłoń 5 letniego chłopca podrygującego w rytnie techno.- Jak ja się w to wpakowałam? - myśli nieprzestawały jej dręczyć. Przednią z dopołowy wysączonego drinka, wystawło orle pióro.- To było jego pióro- wpatrywała się w niego ślepym wzrokiem- Czy moje życie nie ma sensu?- zerkneła w kąt baru, Ice i najwyrażniej jej nowy chłopak wydawali z siebie niecenzuralne dżwięki, które dzięki bogu zagłuszała muzyka. - Hm....a może jednak.....kto wie.

Kilka godzin wcześniej. Posterunek policji.
- Może ja go przesłucham, co?- spytał Dylan jeszcze z nieco nieprzytomnym wyrazem twarzy.
- Nie.....dzięki. - spojrzała na niego przenikliwie- I najpierw wytrzeżniej, kapitan niebędze zachwycony twoim obecnym stanem.
- heh, Elewin przecież nic nie wypiłem - zamruczał pod nosem.
- Wiem o tym- uśmiechneła się smutno, poczym weszła do pokoju przesłuchań.
- Ja pijakiem......co za brednie.....- zamruczał pod nosem, przyczym zaczął energicznie przeszkukiwać kieszenie.- Gdzie to.....- spojrzał w góre, przez lustro weneckie ,Eleven zamachała mu przed nosem  przezroczystą torebką wypełnioną białym proszkiem.- A niechcie.....

Bear Time usiadła na przeciwko oskarżonego, w pokoju przesłuchań.
-  Aleksander Iwanow. Lat 25, zawód Iluzjonista, stan cywilny.......- zrobiła pałze- Wolny.
- Tak zgadza się - Mężczyzna  nie wyglądał na speszonego ani zakłopotanego, od chwili gdy się spotkali dziś rano patrzył jej prosto w oczy.
- Tak......- zaczeła przesłuchanie Bear, dosyć niezgrabnie.- Ma pan coś na swoją obronę?- Aleksander uśmiechnoł się pod nosem.
- Chyba niejesteśmy jeszcze w sądzie pani detektyw.- wyraz rozbawienia na jego twarzy, błyskawicznie uderzył w Eleven wywołując oburzenie, zmierzane z flustacją.- Jak on śmie!- przeszło jej przez myśl.
- Nie......jest pan głównym podejrzanym w sprawie zabujstwa.Niemusze chyba panu mówić że to poważna spawa.
- Nie,oczywiście- zaczoł- Chciałym tylko wiedzieć.....
- Dlaczego podejrzewamy właśnie pana? Otórz mordercą niewątpliwie jest Iluzjonista, a pan POdobno jest dobry w oszukiwaniu publiczności.- I nietylko- pomyślała- Pozatym pana miejsce pracy znajduje się najbliżej miejsca gdzie leżała ofiara.- Aleksander chsząknoł.
- Nie dokońca oto chciałem spytać......ale.....
- To ja tu zadaje pytania panie Iwanow.
- No własnie.....ale......|
- Co ale?! Będzie się pan teraz wymigiwał od wyroku? To morderstwo z premedytacją! Możemy pana przymknąć również za oszustwo! Wyłudzanie pieniędzy od klijentów, a nawet za nic jeśli tylko zechce.- w oczach Bear był dziki gniew.
- Kobieto darz mi skończyć?!
Dylan wpatrywał się nieprzytomnym wzrokiem w weneckie lustro, zagryzając kłótnie kalorycznym przysmakiem.
- oooooocho, niezle- emocjonował się nagłos z pełnymi ustami wypluwając przytym na podłogę przeżutego pączka.
- Hejo mato brato Dylato!- Tom wskoczył na fotel koło Dylana- Co dzisiaj leci?- chłopcy już nieraz mylili weneckie lustro z telewizorem, tak jak realny świat często przysłaniały im ćpuńskie wizje.
- Niewiem Tomi.......jakieś brazylijskie gówno, lepiej przełącz. Nie czekaj ,nie przełanczaj, zaraz go pocałuje!.......albo......da mu w twarz z liścia.....
- No nie, to chyba przekracza policyjne kompetencje!- wrzasnoł Aleksander kiedy Bear bez pardonu przylutowała mu prawym sierpowym.
- Udupie cię do końca życia! Popaprana świnio! Pożałujesz że się urodziłeś!Grubi ,czarni będą cię gwałcić w więzieniu cały dzień! Dopilnuje tego! Będziesz wtedy cierpiał tak jak ja! Głupi, tempy, SZwabie!- potym gradzei obelg zaczeła sapać z wycięczenia.
- E......tak właściwie, niemogę się zgodzć tylko z jednym określeniem......nie mam niemieckich korzeni.I wierz z kąd pochodze, moja ukochana Ukraina nienawidzi niemców tak samo jak twoja, ojczyzna.I ja.- spojrzał na nią. Wyglądał jakby wciąż się zastanawiała. - Słuchaj chciałem się spytać dlaczego nie mówisz mi na ty, ale.....chyba sama przemogłaś to w sobie.....Niejesteśmy tacy jak ci z zachodu, z zimną nienawiścią, a przynajmniej ty taka nie jesteś. I.....nigdy niebyłąś.- spojrzała na niego wyglądał na zasmuconego- A może.....NIE! Absolutnie, nie! On jest, on jest sto razy gorszy od Cienia! To....to wrzystko było przez niego.....Tiger i Egle......odeszli.....on ich zabrał.....a Aleksander mu pomagał.-myśli na noowo ożywiły w niej wstręt do swojego byłego.
- Nienawidze cię- Bear, już dawno wyparowało z głowy użędnicze paplanie. Czuła tylko cheć odwetu, nieuchronnej zemsty którą chciał mu zgotować z całe duszy.....ale i tą gorycz.....tą która niegdyś była dla niej wrzystkiem, teraz byłą niczym, wypaloną dziurą w ołowianym ostygłym sercu Bear.
- Słuchaj.....- zrobił krok w jej stronę- To nie byłem ja. On mi kazał. Matko.....myślisz że skrzywdził bym cię gdybym miał jakiś wybór?!
- Zawsze jest jakiś wybór- wpatrywał sie w niego  chłodno z niezmienionym wyrazem.

- O panna Time, popijamy drinka po godzinach zamiast śledzić przestepców?- ni stąd ni zowąt pojawił się koło niej w barze poruznik- Te ćpuny też zanidbują obowiązki- kontynóował protekcjonalnym tonem.To cód że kapitan jeszcze tego nie zauwarzył.
- O, poruczniku, niewiedziałamże chodzi pan po nocach do nocnych klubów.
- Pani chciałem zadać to samo pytanie panno Time. A może pani tu.....- w jego oczach na ułamek sekundy można było ujrzeć wyraz przerażenia.Szybko jedna się opanował. - Pracuje tu pani?
- Co? O w życiu nie!- zaprzeczyłą zdziwiona że wogóle ktoś mógłby tak pomyśleć.
- To niedopuszczalne, zeby człowiek pracujący z policją!- porucznik wyglądał na niezmiernie zirytowanego, jednak po słowach Bear, kąciki jego ust niemogły wytrzymać i lekko sie kodniosły, w drętwym złożliwym uśmieszku.- Pracował jednoczesnie w .....tym burdelu.
- Coś ci się nie podoba - spytał Robo. -Dzięki Bogu- pomyślała- Właściciel baru, diler, oraz członek kiełkującej mafi.....jest wemnie kompletnie zadłużony- pomyślała, niemogąc się powstrzymać od lekkiego uśmiechu. "Trzyma mnie w lodówce jak zamrożone pieniądze", myślała czasem. O tak Robo niczego tak niekochał jak  świerzych zielonych.Westchneła, poczuła ucisk na lewej nodze.Odwróciłą się.Całkiem zapomniała o małym Sicu. -Swoją drogą dziwne imie.....zapewne od słowa Sicret- zaśmiała się w duchu w jej ojczyznie biedny chłopak nie miał by życia.Biedne dziecko chowane przed swoim ojcem.....zerkneła znów w stronę Ice, wciąż posuwała didżeja.Pokręciła głową. -No,no......Sic - zwróciła się do chłopca- ić spać do mnie na górę dobrze? Tylko jak będziesz przechodzić to nikogo nie popychaj, i......unikaj kontaktu wzrokowego, a jak dotrzesz to zamknij drzwi na klucz.- Podała mu mały złoty kluczyk.- Zrozumiałeś?- chłopiec pokiwał głową- To świetnie mały, mamusia zachwilę......e.....skończy to......co właśnie robi i odbierze cię stamtąd.- Chłopak poszedł na górę, odprowadziła go wzrokiem- Biedne dziecko- pomyślała Bear- Ice nierozpieszczała swojego"tajnego" jedynaka.Obruciła się do porucznika, który patzrył na nią dziwnie, aż przeszedł ją dziwny dreszcz.
- Masz dziecko?- spytał wkońcu - swoim uniwersalnym protekcjonalnym tonem tym razem jakby z nutką obrzydzenia.- Ciekawy szejk- pomyślała Bear patrząc na niego jakby chciała go przeczytać.- Krwawa Mery Mizantropów......
- Marz?- dopytywał się
- Nie.- dpowiedział spokojnie, wyrywając się zza dumy, to był długi dzień.
- A tamto to niby co?- To?- przeszło jej przez myśl że porucznik mugłby być adoptowany przez jakiegoś miłośnika swastyki, wtety tata Adolf, czytał by małemu porucznikowi przed snem jak deptać" to", co może z zewnątrz nieco przypominać człowieka, ale tak naprawdę jest małym "podludziem".
- On? To syn....e....- tajemnica, kurcze.....- Mojej koleżanki.
- Ach tak.- widocznie mizantrop, był skłonny łaskawie zaakceptować wersje Bear.Odetchneła. -Jeszcze by mi tego brakowało.....- zaraz po przesłuchaniu Bear znalazła w swoim pokoju kartkę z kopertą.


          Droga Henn
Jak mogłaś pomyśleć że zostawie cię samą na tak długo. Czas zmian. Zobaczymy się w niedalekiej przeszłości.............lub w przeszłości.Pszejdzesz wtedy na moją stronę, stronę prawdy, i  pożądku. Kuzynka i ojciec cię pozdrawiają.

                                                                                               Drogiej, kochanej wnuczce
                                                                                      Cień
Ps. Egle, i Tiger żyją. W kopercie znajdziesz jego pióro. Od downa nie opuszczał swojej ptasiej postaci.....którą zawsze tak uwielbiał.
Walka będzie nieunikniona.

 

 

 

 

 


Głosuj (0)

pw12 19:37:06 23/01/2012 [Powrót] Komentuj