Op.Time cz.1:Gdzie zegarek Mirksa?
Hej, spużnione życzonka"szczęśliwego nowego roku", a teraz coś zupełnie nowego, to kolejne opowiadanie, ale tym razem zupełnie nie związane z poprzednimi( nowa seria XD) Każde opowiadanie będzie poprzedzone w tytule " Op.Time:I tytuł konkretnego odcinka", żeby się nie chszaniło.....no.....to tyle ;)Mam nadziej że tym razem uda mi się go dłużej pociądnąć.
-Gdzie ona jest już dawno powinna tu być- niecierpliwił się Stefan Mirks szef miejscowej policji.
- Zaraz tu będzie Kapitanie, ona bardzo lubi się spóżniać.- uśmiechnoł się znacząco detektyw Dylan Salvi znany w policji ze swej wielkodusznej poczciwości.
- Mam taką nadzieje. Pruczniku gdzie moja kawa ?
- Już przynosze panie Kapitanie.- skoczył szybkim susem jegomość zaopatrzony w parę dużych,piałych okularów.
Wtem dało się słyszeć głośniejszy pisk opon, i wrzyscy obecni bezwiednie,z nudów spojrzeli w tamtym kierunku.
- Witam kapitanie, przepraszam za swoje spużnienie.- za ich plecami z nikąt przy zwłokach zjawiła się jak zawsze niezawodna, Bear Times, często pieszczotliwie zwana jedenastką ( Elewen ) . Dylan zaśmiał się szczerze w odróżnieniu do Kapitana który najpierw wytrzeszczył nania swoje małe mysie oczka, poczym wypalił
- Dlaczego się pani spóżniła ?- spytał pretansjonalnie Mirks
- Jest pan pewien Kapitanie , którą mamy godzinę ?- spytała niemogąc powstrzymać filuternego uśniechu. Mirks nie zwęszył podstępu i spojrzał jak zwykle w strone zegarka, a raczej tam gdzie powinien się znajdować, innymi słowy na swój nagi nadgarstek.Oczywiście zdumiał sie odrazu, próbując pociesznie szukać zguby w pobliżu, próbując sobie bez rezultatów przypomnieć gdzie mógł go zostawić.
- Panie Kapitanie! Niech pan nieszuka zegarka. Chyba udałomi się wydedukować gdzie się znajduje. - zachichotał Dylan
- Chm! Jak pan to odgadł ?- spytał dosyć flegmatycznie Mirks.
-To bardzo proste.I niepotrzeba zostać detektywem by wpaść na ślad.
- Chm! Zaciekawiacie mnie coraz bardziej drogi detektywie.Komtynuujcie.
- Po pierwsze jeszcze przed chwilą miał go pan na ręku, widziałem doskanale.
-Jest pan pewien ?
-Oczywiście?
-Skąt ta pewność, to drobiask można przeoczyć.
- Owrzem ale nie zegarek.
- Dlaczego?
- Po pierwsze, od jakiegoś czasu raził mnie pan odbitym światłem słonecznym odbitym od tarczy zegarka- tu zrobił pałze i wbił nieco obrażony wzrok w stronę kapitana- Po zatym z chwilą zniknięcia zegarka, znikąt niepostzreeżenie, z mroku.....
- No ?
- Pojawiła się Elewen.
- I co z tego.- kapitan był zbity z tropu. Detektyw przewrucił oczami.
- I.....to ona go zabrała.- wyszczeżył się Dylan złośliwie do Tempawego bosa.
- Ukradła mi zegarek ?
- Tak- odparł Dylan tak swobodnie i naturalnie, jakby to że konsultańci okradają z zegarków swoich pracodawców było jak nazupełniej normalne.
- Ale jakto, co to ma wrzystko znaczyć!- zirytował się Kapitan Mirks.
- Ehm....przepraszam jeśli panom przeszkadzam, ale tego faceta, zabił jakiś gruby Iluzjonista, który prawdopodobnie interesuje się też narciarstwem, zna też prawdopodobnie 7 języków.- wtrąciła się Elewen. Chłopcy spojrzeli na nią dziwnie, więc po krótce patrzenia sie na siebie bez sensu, dodała.
- A tu mam pański zegarek, bardzo przepraszam.- prawie zapiszczała Bear.
- O!- odrazuucieszył się Dylan a wraz z nim kapitan.
- A skąt pani właściwie jest?- spytał Kapitan ni stad ni zowąt.
- E......tam leżą zwoki kap.....
- Zwłoki nie uciekną, prosze odpowiadać.
- Ekhm.....więc ja.....
- Niech to szlak! Cholerni Ruscy! Już nigdy nie kupie kawioru na bazaże.Jeszcze troche tego świństwa a zrzedłbym na miejscu.
- E....ja? Ja jestem, z Polski- zaśmiała się nerwowo Bear.
- Da,da- zachichotał Dylan
( wiem, żal.pl no nie ;)
Głosuj (0)
pw12 18:33:38 2/01/2012 [Powrót] Komentuj